
W świecie naukowym pojawiła się nowa hipoteza w sprawie śmierci wybitnego kompozytora...
Wolfgang Amadeusz Mozart zmarł w Wiedniu, w nocy z 4 na 5 grudnia 1791 roku. To była nagła śmierć, która nastąpiła, kiedy kompozytor miał zaledwie 35 lat. Zagadką jego śmierci zajmowało się już bardzo wielu badaczy.

Kilka dni przed śmiercią, lekarze stwierdzili u artysty "gorączkę wojskową". W taki sposób zaczęły powstawać różnorodne hipotezy na temat śmierci Mozarta. Podejrzewano, że zmarł w skutek napadu ostrej gorączki reumatycznej. Inne hipotezy mówiły o chorobie sercowo-naczyniowej, gruźlicy, zaburzeniu układu moczowego, zespole encefalopatii poudarowej (uszkodzenie mózgu na skutek udaru), encefalopatii nadciśnieniowej, uremii (mocznica) w wyniku choroby nerek, odoskrzelowym zapaleniu płuc, przewlekłym zapaleniu stawów, włośnicy, oraz amoloidozie, czyli skrobiawicy powodującej odkładanie się w tkankach nieprawidłowych białek.
Stefan Pilz, medyk z uniwersytetu w Grazu, oraz William B. Grant, fizyk z Kalifornii na łamach "Medical Problems od Performing Artists" wysnuli nową hipotezę. Według nich, Mozart mógł umrzeć na skutek spadku i niedoboru witaminy D, czyli wskutek niedoboru słońca. Witamina D powstaje wyłącznie pod wpływem działania słońca na skórę.
Według badaczy, austriacki kompozytor pracował głównie w nocy, wówczas powstawało najwięcej jego kompozycji, jak chociażby "Requiem". Kompozycja ta powstała, gdy Mozart był już w fatalnym stanie zdrowia. Jeżeli kompozytor funkcjonował wyłącznie w nocy i przebywał tak długo w zamknięciu, w jego organizmie drastycznie mógł spaść poziom witaminy D, co doprowadziło go do śmierci.
Jak sądzicie, która hipoteza jest prawdziwa?


