O mnie
KASOWANIE
Stoi sobie Panna Pulpecja na przystanku tramwajowym. Mży z nieba, jednak alterego nic sobie z tego nie robi. Postępuje ono według zasady, że lepiej wcześniej niż później. Lepiej być zmoczoną umyślnie niż niezamierzenie.
A oto hamuje powoli, acz skrzypliwie czerwony tramwaj warszawski. Otwiera ze swoją zwykłą właściwością drzwi, hucząc niemiłosiernie dla uszu Panny. Pulpecja wsiada, dziwiąc się, że zdążyła na czas. A oto rozlega się złowieszczy dźwięk dzwonka uprzedzający zamknięcie wrót wspaniałego pojazdu. Wtem do wagonu zwala się na kolana starszy pan. Kawałek jego prawej nogawki zostaje uwięziony w drzwiach. Kiedy mężczyzna wyszarpuje materiał, Pulpcja zastanawia się, jakżesz to staruszek zdążył na czas. Gdy tramwaj rusza oboje padają na ziemię (Panna z nóg, mężczyzna z kolan). Alterego tym razem nie zastanawia się dlaczego padło z nóg, tylko pomaga wstać sobie i starszemu panu. Po starannym otrzepaniu się podchodzi z obywatelskim poczuciem obowiązku do kasownika. Kasownik jest żółty. Kasownik na widok Panny:
Jestem z Chin. A pani?
P: Jestem niedostępna. Ponieważ lubię to powtarzać, monotematyczna podobno także.
K:Ja też jestem monotematyczny podobno. Serię liczb wypalam. Właśnie, dzisiaj jest 10/11/2008 9:34. Czuję się pokrzywdzony, całkiem wypalony.
P: Cyfry to abstrakcja, świata nie oddają. Proszę ich się nie słuchać.
K: Ależ ja jestem zaprogramowany na cyfry, ja liczbami myślę! Cyfry to abstrakcja, świat to abstrakcja!
P: Świat to logiczna abstrakcja.
K: Otóż to.